„Kocham Cię, zrób mi przelew.” Brzmi absurdalnie? A teraz wyobraź sobie, że najpierw przez kilka tygodni ktoś pisze do Ciebie codziennie. Pyta, jak minął Ci dzień. Pamięta drobiazgi. Wie, czego się boisz. Mówi dokładnie to, czego od dawna potrzebujesz usłyszeć. Jesteś ważna. Jesteś wyjątkowa. W końcu ktoś Cię naprawdę rozumie. A potem pojawia się prośba. Najpierw niewielka. Potem kolejna. I jeszcze jedna. I nagle okazuje się, że to nie była historia o miłości. To była historia o manipulacji.
To jedna z tych książek, przy których bardzo trudno powiedzieć: „Mnie by to nie spotkało”. Bo właśnie na tym polega jej siła. Autorka nie pokazuje osób, które dały się oszukać jako naiwnych ludzi, którzy „sami są sobie winni”. I całe szczęście. Bo ofiarą nie zostaje się dlatego, że jest się głupim. Można być inteligentną, rozsądną osobą. Można dobrze radzić sobie w życiu. Można znać zasady bezpieczeństwa. Można ostrzegać innych przed oszustwami. A jednocześnie bardzo potrzebować bliskości. I właśnie tę potrzebę ktoś może wykorzystać.
Ta książka boli również dlatego, że pokazuje, jak cienka potrafi być granica między „komuś ufam” a „ktoś przejął kontrolę nad moimi emocjami, decyzjami i pieniędzmi”. Nie ma tutaj prostego: „Jak mogła tego nie zauważyć?” Jest za to pytanie: Jak to możliwe, że ktoś potrafi tak dobrze udawać miłość? I jeszcze trudniejsze: Czy my naprawdę potrafimy rozpoznać moment, w którym troska zamienia się w manipulację?
Szczególnie dziś, kiedy relacje coraz częściej zaczynają się w internecie, a technologia pozwala tworzyć przekonujące fałszywe profile, zdjęcia, głosy czy całe historie. „Kocham Cię, zrób mi przelew” nie jest więc tylko książką o pieniądzach. To książka o samotności. O zaufaniu. O potrzebie bycia dla kogoś ważną. O wstydzie. O przekraczaniu granic krok po kroku. I o tym, że oszustwo nie zawsze zaczyna się od pieniędzy.
To zdecydowanie jedna z tych książek, które chciałabym, żeby przeczytało jak najwięcej osób. Nie po to, żeby bać się ludzi.
Po to, żeby lepiej rozumieć mechanizmy manipulacji i nie wstydzić się poprosić o pomoc, kiedy coś zaczyna być nie tak. Bo czasem największym sygnałem ostrzegawczym nie jest prośba o przelew. Tylko moment, w którym zaczynasz czuć, że musisz coś zrobić, żeby zasłużyć na czyjąś miłość. I właśnie wtedy warto się zatrzymać. Zapytać. Sprawdzić. Porozmawiać z kimś zaufanym.Bo miłość nie powinna kosztować Cię spokoju, bezpieczeństwa ani całego życia.
A Wy?
Czy czytaliście książki o oszustwach emocjonalnych i manipulacji? Która zrobiła na Was największe wrażenie?










