poniedziałek, 22 czerwca 2026

"Srebro i krew" Jessie Mihalik

 


W zamku pełnym tajemnic, otoczonym zdradliwym lasem, między dwojgiem magów pojawia się iskra pożądania - a potem coś więcej. Im bardziej odkrywają magię Rieli, tym wyraźniejsze staje się jedno: to ona może ocalić królestwo Garricka. Albo je ostatecznie zniszczyć.

Nie ukrywam – mam ogromną słabość do historii, które potrafią połączyć świetnie wykreowany świat z bohaterami, o których myślę jeszcze długo po zamknięciu książki. I właśnie takie wrażenie zostawiło po sobie „Srebro i krew”.

Już od pierwszych stron czuć, że autorka wie, dokąd prowadzi swoją historię. Nie zasypuje czytelnika ogromem informacji o świecie czy polityce. Zamiast tego stopniowo odkrywa kolejne elementy układanki, dzięki czemu nie miałam poczucia zagubienia, a wręcz przeciwnie – z każdą stroną coraz bardziej chciałam wiedzieć, co wydarzy się dalej.

Ogromnym atutem tej książki są bohaterowie. Nie są papierowi ani przewidywalni. Każdy ma własne cele, własne tajemnice i powody, dla których podejmuje konkretne decyzje. Bardzo lubię, gdy postacie nie są ani idealnie dobre, ani jednoznacznie złe – i tutaj właśnie to dostałam. Dzięki temu łatwo było mi się w tę historię emocjonalnie zaangażować.

Na osobne wyróżnienie zasługują dialogi. Są błyskotliwe, naturalne i często przełamują napięcie dobrze wyważonym humorem. To właśnie dzięki nim relacje między bohaterami rozwijają się wiarygodnie. Nie ma tutaj wrażenia, że uczucia pojawiają się znikąd – wszystko budowane jest stopniowo, co bardzo sobie cenię.

A skoro o relacjach mowa… romans jest obecny, ale nie dominuje całej fabuły. Jest dodatkiem, który wzmacnia historię, a nie jedynym powodem jej istnienia. Dla mnie to ogromny plus.

Akcja praktycznie cały czas trzyma tempo. Kiedy wydawało mi się, że mogę na chwilę odłożyć książkę, pojawiał się kolejny zwrot wydarzeń albo nowa informacja, która sprawiała, że czytałam „jeszcze tylko jeden rozdział”… i jak zwykle skończyło się na kilku.

Czy książka ma wady? Oczywiście. Chętnie spędziłabym więcej czasu z niektórymi postaciami drugoplanowymi, bo kilka z nich miało naprawdę duży potencjał. Momentami miałam też ochotę jeszcze głębiej wejść w polityczne intrygi i lepiej poznać mechanizmy rządzące tym światem. Ale to są raczej oznaki tego, że chciałam dostać tej historii po prostu więcej.

To jedna z tych książek, które przypominają, dlaczego tak bardzo lubię czytać, a powodem jest to, że w centrum zawsze stoją ludzkie emocje, lojalność, zaufanie i wybory, które mają swoje konsekwencje.

Jeśli szukacie książki, która łączy dworskie intrygi, dobrze napisanych bohaterów i historię, od której trudno się oderwać, to „Srebro i krew” zdecydowanie warto dopisać do swojej listy.

A teraz przyznajcie się… czy tylko ja mam tak, że po naprawdę dobrej książce przez kilka dni żadna kolejna nie wydaje się wystarczająco dobra? 

wtorek, 9 czerwca 2026

"287 najdziwniejszych faktów o seryjnych mordercach" Jack Rosewood

 Przekonaj się, czym jeszcze mogą Cię zaskoczyć seryjni mordercy z całego świata!

Autor Wielkiej księgi seryjnych morderców powraca ze zbiorem nieoczywistych ciekawostek ze świata true crimen, które zaskoczą niejednego miłośnika makabrycznych historii.

Jeśli tak jak Ja uwielbiacie taką tematykę, to książka jest definitywnie dla Was! Dużo informacji w niej zawartej Ja już znałam, ale kilka mnie zaskoczyło. Jednakże dla kogoś z Was mogą być to nowe ciekawostki.

Autor ciekawostki przedstawia poprzez odpowiedź na zadane pytanie - przykładowo: 

Który seryjny morderca polował na ludzi dla sportu? Był nim Robert Hansen, pochodził z Alaski, porywał kobiety i wypuszczał je w lasach, żeby na nie polować. 

Który znany truciciel rozpoczął swoją "karierę" już jako nastolatek? Uważa się Grahama Younga, który w wieku 13 lat posiadał ogromną wiedzę na temat trucizn i udało mu się uzyskać z apteki arsen, którym później truł rodzinę.

W książce znajdziemy mnóstwo takich ciekawostek, które docenią osoby będące na początku drogi wejścia w ten klimat. Pozwoli im stwierdzić czy są w stanie czytać o takich tematach i nie mieć odruchów wymiotnych. 

środa, 3 czerwca 2026

"Ballada o spadających smokach" II tom. Sarah A. Parker

 


Raeve nadal płonie żądzą zemsty. I nadal płonie z miłości do Kaana Vaegora. Gdy dowiaduje się, że świat czeka najbardziej niszczycielski jak dotąd upadek księżyców, będzie musiała zdecydować, którą ścieżkę wybierze - śmierci, a może życia?
Kaan jest zdesperowany, by chronić swoje królestwo przed zagładą. Rozsyła wici rozproszonym przyjaciołom i bliskim, ale wciąż nie ma odpowiedzi  - a czas ucieka. Oboje próbują ratować świat, któremu grozi koniec, i jednocześnie odpierać wrogów knujących krwawe intrygi. Ale najtrudniejsze, z czym przyjdzie się im zmierzyć, to tajemnica kryjąca się w przeszłości Raeve...

Niestety nie porwała mnie ta część. Zbyt mi się dłużyła, a do tego przez długi czas nie mogłam się przyzwyczaić do stylu pisania autorki. Mamy tutaj więcej smoków. które mogą opowiedzieć swoją historię. Oprócz smoków mamy tutaj rozwiązanie niektórych nieścisłości. Momentami miałam wrażenie, że się pogubiłam i nie wiedziałam w jakim miejscu w historii się znajduję, ale to wina przeplatania autorki z niejednoznacznym zaznaczeniem tego na osi czasu.

Najbardziej zaciekawiła mnie końcówka. Te ostatnie 80 stron, albo nawet 40 dało mi o wiele więcej satysfakcji z czytania niż poprzednie strony. Co do naszych bohaterów - ich relacja jest burzliwa, emocjonalna i pełna namiętności. Chociaż środek uczy nas o próbach walki zapomnienia o raniącej przeszłości, która i tak zawsze znajdzie miejsce by wrócić i przejąć kontrolę. Miłość jest także energią, która napędza Nas do dokonania rzeczy niemożliwych i zbytnio nieosiągalnych, ale dzięki niej stają się możliwe i osiągalne. 

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia