Jan Stelmach budzi się na pustej drodze wśród beskidzkich lasów. Jest zakrwawiony. Jego żona i córeczka przepadły bez śladu, a on nie ma pojęcia, co się stało. W ciągu kilku godzin staje się głównym podejrzanym nie tylko o uprowadzenie najbliższych, ale również o brutalne zabójstwo obcego mężczyzny.
W początkowej fazie książki akcja się rozkręca. Czyta się bardzo przyjemnie. Autor podaje nam na początku rodziału jaki to dzień, miejsce i godzina - ułatwia to w odnalezieniu się gdzie jesteśmy w wydarzeniach.
Akcja rozkręca się bardzo dobrze, intrygująco i zachęca czytelnika do dalszego nieprzerwanego czytania. Mamy trochę takiego gburowatego komisarza Werbera z którym Anka musi współpracować, by odkryć co się dzieje i rozwikłać zagadki. Ale nadaje on książce i historii takiej prawdziwości.
Takich zwrotów akcji, nowych informacji to się nie spodziewacie! Ja byłam bardzo pozytywnie zaskoczona tym, gdy czytałam. Tego mi chyba brakowało - tej zmienności, a nie przewidywalności, tego czekania co będzie dalej. Czy to co mam w głowie się wydarzy czy raczej muszę obrać nowy kierunek. Ten kierunek przy końcu się już bardzo ustabilizował, ale ciągle pozostawała jedna kwestia do wyjaśnienia.
Obecnie jestem zachwycona książką i historią w niej zawartą. Ciekawi mnie czy ten temat zostanie pociągnięty na kolejną książkę czy pozostanie tylko jedna. Wnioskując po epilogu, można by było dalej to pociągnąć, ale co Autor z tym zrobi? Pozostaje nam poczekać cierpliwie.
Jeśli poszukujecie historii, która Was dogłębnie zaintryguje, zostawi odciski w głowie, pozwoli pomyśleć o rzeczach, które skrywa natura w niedostępnych i opuszczonych terenach - to ta książka jest dla Was! Nie ma co się wahać. Trzeba wziąć tą pozycję do ręki i się z nią zapoznać.























