środa, 30 września 2026

"Skąd Cię znam?" Paweł Leśniak, Tom III


 Na terenie Warszawy działa grupa przestępcza zajmująca się handlem ludźmi. Podkomisarz Irena Adamczuk od półtora roku próbuje rozpracować jej struktury. Gdy naczelnik daje jej zaledwie dwa tygodnie na osiągnięcie przełomu, przyszłość policjantki w wydziale kryminalnym staje pod znakiem zapytania.

Wtedy na korytarzu komisariatu spotyka przerażoną Martę. Dziewczyna jest przekonana, że ktoś chce ją zabić. Brak namacalnych dowodów sprawia, że nikt nie traktuje jej słów poważnie. Podkomisarz wie, że ostatnią rzeczą, jakiej teraz potrzebuje, jest kolejna sprawa, szczególnie taka, w którą sama nie potrafi uwierzyć. Mimo to decyduje się jej pomóc. Tymczasem w prowadzonym od miesięcy dochodzeniu pojawia się nowy trip, który może zmienić wszystko.

A jeśli koszmar, który pamiętasz tylko ze snu, wydarzył się naprawdę? 

Są takie kryminały, które wciągają nas zagadką. Są też takie, które sprawiają, że zaczynamy kwestionować wszystko — własne przypuszczenia, pozornie oczywiste fakty, a nawet to, co wydawało nam się pewne. „Skąd Cię znam?” Pawła Leśniaka zdecydowanie ma w sobie coś z tej drugiej kategorii.

Przyznaję, właśnie takie historie lubię najbardziej. Kiedy autor nie podaje wszystkiego na tacy, a ja mogę razem z bohaterami zbierać okruchy informacji, analizować poszlaki i próbować połączyć elementy układanki.

Tutaj niepewność towarzyszy nam niemal na każdym kroku. Gdy wydaje się, że zaczynamy rozumieć sytuację, pojawia się kolejny trop i znów trzeba zweryfikować swoje podejrzenia. A ja oczywiście musiałam spróbować rozgryźć tę zagadkę przed bohaterami. Bo przecież po co czytać kryminał spokojnie, skoro można podejrzewać każdego? 

Na uwagę zasługuje również sama Irena Adamczuk. To policjantka, która musi mierzyć się nie tylko z trudnym śledztwem, ale także z presją czasu i zawodową niepewnością. Nie ma komfortu spokojnego analizowania każdego szczegółu. Stawka jest wysoka, a konsekwencje błędów mogą być poważne.

W tle mamy temat handlu ludźmi — trudny, bolesny i niestety pozbawiony tej bezpiecznej odległości, którą czasem daje nam fikcja. Za kryminalną zagadką kryją się ludzkie dramaty, strach i bezradność. I to sprawia, że tej historii nie odbiera się wyłącznie jako intelektualnej łamigłówki.

Podoba mi się również połączenie kryminału z subtelnym elementem paranormalnym. Motyw snów, niepokojących przeczuć i znajomości, której nie potrafimy wyjaśnić, dodaje całości tajemniczości. Pojawia się pytanie, czy wszystko można racjonalnie wytłumaczyć — i czy zawsze powinniśmy ufać temu, co podpowiada nam rozum. Bo co, jeśli czasem to, czego nie rozumiemy, jest właśnie najważniejszą wskazówką?

„Skąd Cię znam?” to trzeci tom cyklu o Irenie Adamczuk, ale historia prowadzi nas przez nowe śledztwo, więc można się w nią zaangażować również bez znajomości poprzednich części. To kryminał dla osób, które lubią tajemnice, nieoczywiste tropy i bohaterów postawionych pod ścianą. Dla tych, którzy podczas lektury co chwilę zmieniają teorię, a po zakończeniu nadal analizują w głowie poszczególne wydarzenia. Czy wszystko zagrało u mnie idealnie? Nie będę udawać, że każda książka musi być bezbłędna, żeby sprawić czytelniczą przyjemność. Tutaj jednak sama zagadka i atmosfera niepewności są tym, co szczególnie zachęca do lektury.

Paweł Leśniak ponownie zabiera czytelnika w mroczną historię, w której prawda niekoniecznie znajduje się tam, gdzie początkowo jej szukamy. A tytułowe pytanie zostaje z nami na dłużej. Bo czasem najbardziej niepokojące nie jest to, że kogoś nie znamy.

Tylko to, że mamy wrażenie, jakbyśmy znali go od zawsze… i nie potrafimy powiedzieć dlaczego.

A Wy? Lubicie kryminały, w których pojawiają się wątki paranormalne, sny i przeczucia? Czy wolicie historie, w których wszystko da się wyjaśnić logicznie? Dajcie znać! 

czwartek, 24 września 2026

"Aeternum" Jamie Applegate Hunter

 

Skazana za morderstwo Rory Raven została nieoczekiwanie, zaledwie po kilku miesiącach odbywania kary, zwolniona z więziennej krainy Vincula. Nagle znalazła się w Erdikoa, ale nie mogła nikomu powiedzieć o swoim uwolnieniu. I zabrano jej wspomnienia z czasu, który spędziła w Vinculi. Powinna być zadowolona, przecież wróciła do domu. Ale.. coś było bardzo nie tak. Czegoś jej było brak. A może kogoś? Jej rzeczywistość nagle stała się jakby inna. Do tego miała sny, w których widziała mordercę swojej siostry Cory. Ten przekonywał ją, że jest niewinny. Rory wiedziała, że powinna go nienawidzić. W tej całej układance brakowało jakiegoś elementu. Już wkrótce dziewczyna zdała sobie sprawę, że musi odzyskać wspomnienia z Vinculi.

Niektóre więzi są silniejsze niż pamięć. Nawet wtedy, gdy nie pamiętasz już, kogo kochasz. Są takie historie, w których miłość nie jest pięknym, prostym uczuciem. Jest tęsknotą, bólem, walką i gotowością, by przekroczyć granice, których wcześniej nie odważylibyśmy się nawet dotknąć.

Drugi tom cyklu Przeklęte królestwo Vinculi zabiera nas z powrotem do świata Rory Raven i Caiusa. Tyle że tym razem wszystko jest znacznie bardziej skomplikowane.

Rory wraca do Erdikoi, ale nie pamięta tego, co wydarzyło się w Vinculi. Nie pamięta króla Umbry. Nie pamięta ich wspólnej historii. A jednak gdzieś głęboko pozostaje poczucie, że czegoś jej brakuje. I chyba właśnie ten motyw poruszył mnie najbardziej. Bo co zostaje z miłości, kiedy odbiera się nam wspomnienia? Czy uczucie może przetrwać, jeśli rozum nie potrafi już wskazać osoby, za którą tęskni serce? Czy można odnaleźć kogoś, kogo nie pamięta się nawet w najskrytszych zakamarkach własnej duszy?

Jamie Applegate Hunter ponownie zabiera nas do mrocznego, magicznego świata, w którym przeznaczenie, klątwy, dawne konflikty i konsekwencje wcześniejszych decyzji nie pozwalają bohaterom po prostu odetchnąć. A kiedy do tego dochodzi tajemnica i niebezpieczeństwo, szybko okazuje się, że powrót do domu wcale nie oznacza końca problemów.

Rory nie jest bohaterką, którą łatwo zamknąć w jednej kategorii. Ma w sobie mrok, gniew i ciężar przeszłości. Nie zawsze podejmuje decyzje, które można zrozumieć czy zaakceptować, ale właśnie to sprawia, że trudno przejść obok niej obojętnie. A Caius to postać, przy której szczególnie mocno wybrzmiewa temat tęsknoty. Bo jak walczyć o kogoś, kto nie pamięta, że kiedykolwiek byłeś częścią jego życia? Jak odbudować więź, której druga osoba nie potrafi sobie przypomnieć? Ich relacja jest pełna emocji, napięcia i tej charakterystycznej dla romantasy intensywności. Jest w niej coś pięknego, ale też bolesnego — świadomość, że miłość nie zawsze wystarczy, by naprawić wszystko, co zostało zniszczone.

I choć romans odgrywa tutaj ważną rolę, „Aeternum” nie opiera się wyłącznie na uczuciach. To również opowieść o pamięci, winie, poświęceniu i cenie, jaką płacimy za własne wybory.

Czy wszystko mi się podobało? Nie do końca.

Przy tak obszernej historii zdarzały się momenty, w których miałam ochotę, żeby akcja ruszyła trochę szybciej. Niektóre wątki mogłyby być poprowadzone bardziej dynamicznie, a finał pozostawił we mnie pewien niedosyt. Mimo to nie przekreśla to emocji, które towarzyszyły mi podczas lektury.

Bo kiedy ta historia trafia w odpowiedni punkt, trudno pozostać wobec niej obojętną.

„Aeternum” to historia o tym, że czasem można stracić pamięć o drugiej osobie, ale niekoniecznie utracić to, co nas z nią łączy.

Czy wierzycie w miłość, która potrafiłaby przetrwać nawet utratę wspomnień? A może bez wspólnej przeszłości trudno mówić o prawdziwej więzi?

środa, 2 września 2026

"Kocham cię, zrób mi przelew. Historie o miłości, która kosztowała miliony, zdrowie, a nawet życie" Klaudia Ziółkowska


 Te historie zaczynają się tam, gdzie wiele osób było choć raz- od wiadomości, która przyszła niespodziewanie. Ktoś napisał pierwszy. Ktoś był czuły, uważny, obecny. Słuchał. Rozumiał. Mówił dokładnie to, co chcieliśmy usłyszeć, i o tym, czego nam brakowało. I sprawił, że po raz pierwszy od dawna pojawiła się nadzieja, że to może by "to".

„Kocham Cię, zrób mi przelew.” Brzmi absurdalnie? A teraz wyobraź sobie, że najpierw przez kilka tygodni ktoś pisze do Ciebie codziennie. Pyta, jak minął Ci dzień. Pamięta drobiazgi. Wie, czego się boisz. Mówi dokładnie to, czego od dawna potrzebujesz usłyszeć. Jesteś ważna. Jesteś wyjątkowa. W końcu ktoś Cię naprawdę rozumie. A potem pojawia się prośba. Najpierw niewielka. Potem kolejna. I jeszcze jedna. I nagle okazuje się, że to nie była historia o miłości. To była historia o manipulacji.

To jedna z tych książek, przy których bardzo trudno powiedzieć: „Mnie by to nie spotkało”. Bo właśnie na tym polega jej siła. Autorka nie pokazuje osób, które dały się oszukać jako naiwnych ludzi, którzy „sami są sobie winni”. I całe szczęście. Bo ofiarą nie zostaje się dlatego, że jest się głupim. Można być inteligentną, rozsądną osobą. Można dobrze radzić sobie w życiu. Można znać zasady bezpieczeństwa. Można ostrzegać innych przed oszustwami. A jednocześnie bardzo potrzebować bliskości. I właśnie tę potrzebę ktoś może wykorzystać.

Ta książka boli również dlatego, że pokazuje, jak cienka potrafi być granica między „komuś ufam” a „ktoś przejął kontrolę nad moimi emocjami, decyzjami i pieniędzmi”. Nie ma tutaj prostego: „Jak mogła tego nie zauważyć?” Jest za to pytanie: Jak to możliwe, że ktoś potrafi tak dobrze udawać miłość? I jeszcze trudniejsze: Czy my naprawdę potrafimy rozpoznać moment, w którym troska zamienia się w manipulację?

Szczególnie dziś, kiedy relacje coraz częściej zaczynają się w internecie, a technologia pozwala tworzyć przekonujące fałszywe profile, zdjęcia, głosy czy całe historie. „Kocham Cię, zrób mi przelew” nie jest więc tylko książką o pieniądzach. To książka o samotności. O zaufaniu. O potrzebie bycia dla kogoś ważną. O wstydzie. O przekraczaniu granic krok po kroku. I o tym, że oszustwo nie zawsze zaczyna się od pieniędzy.

To zdecydowanie jedna z tych książek, które chciałabym, żeby przeczytało jak najwięcej osób. Nie po to, żeby bać się ludzi.

Po to, żeby lepiej rozumieć mechanizmy manipulacji i nie wstydzić się poprosić o pomoc, kiedy coś zaczyna być nie tak. Bo czasem największym sygnałem ostrzegawczym nie jest prośba o przelew. Tylko moment, w którym zaczynasz czuć, że musisz coś zrobić, żeby zasłużyć na czyjąś miłość. I właśnie wtedy warto się zatrzymać. Zapytać. Sprawdzić. Porozmawiać z kimś zaufanym.Bo miłość nie powinna kosztować Cię spokoju, bezpieczeństwa ani całego życia. 

A Wy?

Czy czytaliście książki o oszustwach emocjonalnych i manipulacji? Która zrobiła na Was największe wrażenie?

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia