A jeśli koszmar, który pamiętasz tylko ze snu, wydarzył się naprawdę?
Są takie kryminały, które wciągają nas zagadką. Są też takie, które sprawiają, że zaczynamy kwestionować wszystko — własne przypuszczenia, pozornie oczywiste fakty, a nawet to, co wydawało nam się pewne. „Skąd Cię znam?” Pawła Leśniaka zdecydowanie ma w sobie coś z tej drugiej kategorii.
Przyznaję, właśnie takie historie lubię najbardziej. Kiedy autor nie podaje wszystkiego na tacy, a ja mogę razem z bohaterami zbierać okruchy informacji, analizować poszlaki i próbować połączyć elementy układanki.
Tutaj niepewność towarzyszy nam niemal na każdym kroku. Gdy wydaje się, że zaczynamy rozumieć sytuację, pojawia się kolejny trop i znów trzeba zweryfikować swoje podejrzenia. A ja oczywiście musiałam spróbować rozgryźć tę zagadkę przed bohaterami. Bo przecież po co czytać kryminał spokojnie, skoro można podejrzewać każdego?
Na uwagę zasługuje również sama Irena Adamczuk. To policjantka, która musi mierzyć się nie tylko z trudnym śledztwem, ale także z presją czasu i zawodową niepewnością. Nie ma komfortu spokojnego analizowania każdego szczegółu. Stawka jest wysoka, a konsekwencje błędów mogą być poważne.
W tle mamy temat handlu ludźmi — trudny, bolesny i niestety pozbawiony tej bezpiecznej odległości, którą czasem daje nam fikcja. Za kryminalną zagadką kryją się ludzkie dramaty, strach i bezradność. I to sprawia, że tej historii nie odbiera się wyłącznie jako intelektualnej łamigłówki.
Podoba mi się również połączenie kryminału z subtelnym elementem paranormalnym. Motyw snów, niepokojących przeczuć i znajomości, której nie potrafimy wyjaśnić, dodaje całości tajemniczości. Pojawia się pytanie, czy wszystko można racjonalnie wytłumaczyć — i czy zawsze powinniśmy ufać temu, co podpowiada nam rozum. Bo co, jeśli czasem to, czego nie rozumiemy, jest właśnie najważniejszą wskazówką?
„Skąd Cię znam?” to trzeci tom cyklu o Irenie Adamczuk, ale historia prowadzi nas przez nowe śledztwo, więc można się w nią zaangażować również bez znajomości poprzednich części. To kryminał dla osób, które lubią tajemnice, nieoczywiste tropy i bohaterów postawionych pod ścianą. Dla tych, którzy podczas lektury co chwilę zmieniają teorię, a po zakończeniu nadal analizują w głowie poszczególne wydarzenia. Czy wszystko zagrało u mnie idealnie? Nie będę udawać, że każda książka musi być bezbłędna, żeby sprawić czytelniczą przyjemność. Tutaj jednak sama zagadka i atmosfera niepewności są tym, co szczególnie zachęca do lektury.
Paweł Leśniak ponownie zabiera czytelnika w mroczną historię, w której prawda niekoniecznie znajduje się tam, gdzie początkowo jej szukamy. A tytułowe pytanie zostaje z nami na dłużej. Bo czasem najbardziej niepokojące nie jest to, że kogoś nie znamy.
Tylko to, że mamy wrażenie, jakbyśmy znali go od zawsze… i nie potrafimy powiedzieć dlaczego.
A Wy? Lubicie kryminały, w których pojawiają się wątki paranormalne, sny i przeczucia? Czy wolicie historie, w których wszystko da się wyjaśnić logicznie? Dajcie znać!


