środa, 9 kwietnia 2025
"Władca much" William Golding
"Szeptem" i "Crescendo" Becca Fitzpatrick
czwartek, 3 kwietnia 2025
"Zrzutka Haywardów " Janice Hallett
poniedziałek, 31 marca 2025
"Boginie słowiańskich szeptów" Joanna Laprus
niedziela, 30 marca 2025
"Evi'Deth: Rytuał krwi" Ewelina Wyspiańska - Trojniarz
No dobrze... I co teraz? - szepnęłam do siebie, pochylona nad zimnym ciałem. Westchnęłam mimochodem.
Z ciężkim sercem przykryłam powieki zastygłych w agonii oczu. Obejrzałam dokładnie szczątki i znalazłam kilka śladów po cięciach, poparzenia oraz dziwne, dość nietypowe rany - wyglądały na efekt działania jakiś zaklęć. Walczył do końca.
Jest to książka, którą możecie zacząć rano i skończyć czytać w nocy. Nie oderwecie się od niej. Autorka przeplata towarzyszy tytułowej Evi'Deth na miarę Tolkiena czy Wiedźmina. Mi te połączenie bardzo odpowiada, zważając na to jak różne rasy muszą ze sobą współgrać i stanąć ramię w ramię w obliczu natarcia wroga.
Wracając do samej treści - bohaterka pragnie pomścić śmierć swojego towarzysza krwi - Draco i postanawia odnaleźć odpowiedzialne osoby za jego śmierć. W czasie jej podróży spotyka różne osoby, różna sytuacje z których wychodzi obronną ręką i dalej idzie przed siebie.
Autorka pokazuje nam przez to, że co by się nie działo w życiu ciągle się podnosimy i idziemy naprzód. Za każdym razem jak upadniemy. Są także blisko nas osoby, które nas wspierają w podnoszeniu się, ale także stoją ramię w ramię z nami.
Pomimo tego, że chcemy być niezależni i żyć po swojemu, to widzimy tutaj, że dobrze mieć przyjaciół bądź po prostu towarzyszy, by nie być samemu w potrzebie i mieć w kimś podporę na gorsze chwile. By mieć z tyłu głowy, że możemy na kogoś liczyć.
wtorek, 11 marca 2025
"Nie oświadczam się" Wiesław Łuka
Zginęły trzy osoby (jedna w ciąży) z powodu kradzieży weselnej wędliny. Zabijali podczas pasterki Lech Wojda, jego szwagier i dwaj zięciowie. Przyglądało się kilkadziesiąt osób..
W śledztwie przesłuchano dwustu trzydziestu dwóch świadków, jednego czternaście razy.
Trzydziestu ośmiu odwoływało swoje zeznania, osiemnastu podejrzanych o fałszywe świadczenie trzeba było aresztować.
W procesie trwającym rok i trzy dn przesłuchano dwustu dwudziestu świadków, najstarsza z nich kobieta liczyła sobie sto dwa lata i powiedziała do dziennikarza: "Co pan mi będzie dupę zawracał".
Nie jest to łatwa i przyjemna książka. Ciężko pomyśleć o tym co się wtedy działo. Jaka zmowa milczenia ludzi we wsi. Każdy z nich się zastanawiał czy powiedzieć prawdę w sądzie i po powrocie do domu wyczekiwać kto i co złego zrobi mu i jego rodzinie bądź domostwu.
Tamte lata były całkowicie inne niż nasze obecne w roku 2025. Wtedy to ludzie sobie zbytnio nie ufali, uważali do kogo się zwracają. Pilnowali komu co się powiedziało, kto jakie miał dojścia i znajomości wyżej postawionych osób. A czy nie jest też tak obecnie? Poszukiwanie osób, które mogą bądź pomogą dojść do różnych wyżej postawionych osób? Jest tak we wszechświecie, że coś zatacza koło i wraca do nas. Nie tylko dobro ale także i zło. Każdy z Nas o tym wie i pamięta, ale ludzie w tamtych czasach patrzyli na to trochę inaczej. Trzeba było pamiętać o tym co będzie teraz, bo można już kolejnego dnia nie dożyć(chodzi o czasy po wojnie). Ile ludzi było zastraszanych i bało się o życie swoje i swoich bliskich.
Ja w to nie mogę uwieżyć, że tyle ludzi tak dało się przekupić i byli częścią zmowy milczenia. Patrząc na śmierć trzech osób gdy trwała pasterka. Siedząc w sanie bądź autosanie. Słysząc te wołanie o pomoc i nie zabijanie. Sama nie wiem jak bym się wtedy zachowała. Teraz żyję w innych czasach, jestem także inaczej wychowana i inaczej patrzę na życie. Jak by nie było, nie pozwoliłabym by ktoś na moich oczach tracił życie.
Patrząc na to można przyrównać to do obecnych czasów. Ile ludzi idzie "za tłumem". Nie myśli, tylko kopiuje zachowania innej osoby. Boimy się być sobą. Pokazywać jacy naprawdę jesteśmy, bo co powiedzą inni ludzie? Boimy się żyć pełną piersią. Porównując zmowę milczenia do obecnych czasów dalej obowiązuje. Nie wiem w jakim stopniu, ale tak. Widzimy także co się dzieje na stanowiskach wyżej postawionych osób, że tam też jest wykorzystywana przydzielona im władza. Myślę, że akurat to się nigdy nie zmieni.
piątek, 21 lutego 2025
"Bezkost" Joanna Kanicka
piątek, 7 lutego 2025
"Zbrodnia i śmierć z miłości" Renata Kuryłowicz
wtorek, 28 stycznia 2025
"Czarna magia" Lily Hart
Obudź w sobie Wiedźmę!
Ta książka pokazała mi nowe spojrzenie na siebie i otaczający świat.
Chodzi o to by się nie bać i przeć do przodu.
Każdy nowy dzień jest nowym początkiem i nową możliwością na coś dobrego.
Na coś co Wszechświat nam przesyła i pokazuje, że jesteśmy warci. Oczywiście bez wiary w siebie i w swoje możliwości nie jesteśmy w stanie wykreować nic dobrego. Nasze myśli i postanowienia uczestniczą w naszej drodze na tym świecie. Każdy z Nas kreuje swoją przyszłość, ale trzeba pamiętać, że coś już jest dla nas zaplanowane. Coś co do nas jest już w drodze i możemy w tym pomóc bądź przeszkodzić.
Ważne jest by o tym pamiętać. Nie zawsze jesteśmy na górze, jak to w życiu bywa - "raz na wozie, raz pod wozem". Zmierzam do tego spojrzeć na siebie samego w pozytywnym znaczeniu, nie tylko krytycznym. Najlepiej to potrafimy się krytykować, że coś jest nie tak jak powinno być. Nie taka cera, nie takie włosy, nie taka sylwetka, nie te oczy, nie ten charakter, nie te słownictwo. Ciągle tylko krytycyzm. A gdzie radość z tego, że żyjemy? Z tego, że jesteśmy zdrowi, mamy dwie ręce i nogi? Z tego, że jesteśmy samodzielni?
Zapomnieliśmy o tym, że powinniśmy się cieszyć z małych rzeczy, wierzyć w siebie i w swoje możliwości.
Autorka przedstawia nam kilka punków o których zapomnieliśmy w pogoni za pracą i dobrobytem. Zapomnieliśmy o tym by nie porównywać się aż tak do innych osób. Każdy w życiu ma innych start i wyrusza na podróż swojego życia w innych warunkach, z innymi predyspozycjami.
Każdy goni za czymś innym. W większości osób jest tak, że dobro innych góruje nad nim samym, a to nie tak powinno wygladać. Autorka pokazuje nam o czym zapomnieliśmy i co powinniśmy zrobić, by wrócić do równowagi życiowej, która jest najważniejsza.
Powinniśmy pamiętać o sobie i zawalczyć o swoje dobro, obfitość i spełnienie. Nie zapominając o tym co jeszcze dobrego jest w drodze do Ciebie samego. Co przygotował Wszechświat i być wdzięcznym każdy dzień.
Każdy z Nas jest wart chwili odpoczynku i zadbania o siebie. Zapomnienia chwilowego o problemach życiowych i "wyłączenia się".
Do kilku rad, pomocy i zaklęć sama zastosuję się w przyszłości i będę je miała na uwadze, by moje życie i świat wokół stał się lepszy i przyjemniejszy.
czwartek, 8 kwietnia 2021
"Na tropie Węża. Prawdziwa historia seryjnego mordercy i mistrza oszustwa Charlesa Sobheraja" Richard Neville
Czarujący. Przebiegły jak wąż. Śmiertelnie niebezpieczny.
Tak można opisać Charles'a Sobhraja. Jednego z najsłynniejszych oszustów i seryjnych morderców na Świecie, który działał w Azji w latach 70 ubiegłego wieku.
W książce poznajemy czystą biografię Charles'a. Od jego wczesnej młodości po dojrzałość. Patrzymy jak się zmieniał, jak się zachowywał w różnych sytuacjach. Jak przybierał postawę dostosowując się do zastanej okoliczności. Jak bardzo pragnął być ponad wszystko i być kimś w oczach ojca.
Charles w swoich działania był konsekwentny. Tak jak w życiu człowiek powinien przyjąć pewną postawę, posiadać kręgosłup moralny, kierować się określoną wartością/wartościami. Być pewnym swoich czynów- tak samo sądził Charles i tego się trzymał. Kierowaniem się w życiu by uzyskać aprobatę ojca, chodzić w garniturach, posiadać duży majątek oraz by inni wiedzieli kim on jest, by mógł się czuć jak Pan.
Podczas czytania książki porównywałam bohatera do Charles'a Mansona. Zapytacie może dlaczego. Widziałam u niego dużo podobnych rzeczy, emocji, relacji co u Mansona. Więź między Nim, a jego "współpracownikami", planowanie do przodu różnych wersji wydarzeń, uzależnianie od siebie innych osób. Manson także nikogo nie zabił własnymi rękoma, tak samo Charles Sobhraj. Każdą rzeczy, tą krwawą wypełniała inna osoba. Fakt sam dodawał innym do kieliszków różnych specyfików medycznych, ale to nie to samo co zabić własnymi rękoma.
Jestem pod dużym wrażeniem jak Charles pokonał przeciwności losu oraz to jak potrafił manipulować osoby wokół do takiego stopnia by robiły to co im powie. Dla mnie jest to ogromna, pełna emocji i pewna siebie osoba, która dąży do celu "po trupach".
Każdy w życiu chce coś osiągnąć, zostawić po sobie ślad. Żyć pełną piersią- Charles się do tego stosował. Jego metody na początku były proste i mało bolesne. Najczęściej używał mogadonu by uśpić osobę, pastylki reguletsa na przeczyszczenie by móc się później tą osobą zaopiekować i trzymać ją przy sobie na jakiś czas. Kolejnym specyfikiem jest podanie zastrzyku largactilu. Oczywiście jego metody z biegiem czasu się zaostrzyły, przykładowo: duszenie, topienie, podpalanie zwłok ludzkich, które były podrzucane w różne tereny(plaże Tajlandii).
Książka jest dobrym reportażem, która łączy wyśmienicie dobrze wykonaną pracę reporterską autorów.
wtorek, 27 października 2020
"Spojrzenie w otchłań. Neuropsychiatra i tajemnice ludzkich umysłów" Anthony David
Wybitny neuropsychiatra usiłuje odkryć, co dzieje się w umysłach jego pacjentów.






.jpg)

