poniedziałek, 31 marca 2025
"Boginie słowiańskich szeptów" Joanna Laprus
niedziela, 30 marca 2025
"Evi'Deth: Rytuał krwi" Ewelina Wyspiańska - Trojniarz
No dobrze... I co teraz? - szepnęłam do siebie, pochylona nad zimnym ciałem. Westchnęłam mimochodem.
Z ciężkim sercem przykryłam powieki zastygłych w agonii oczu. Obejrzałam dokładnie szczątki i znalazłam kilka śladów po cięciach, poparzenia oraz dziwne, dość nietypowe rany - wyglądały na efekt działania jakiś zaklęć. Walczył do końca.
Jest to książka, którą możecie zacząć rano i skończyć czytać w nocy. Nie oderwecie się od niej. Autorka przeplata towarzyszy tytułowej Evi'Deth na miarę Tolkiena czy Wiedźmina. Mi te połączenie bardzo odpowiada, zważając na to jak różne rasy muszą ze sobą współgrać i stanąć ramię w ramię w obliczu natarcia wroga.
Wracając do samej treści - bohaterka pragnie pomścić śmierć swojego towarzysza krwi - Draco i postanawia odnaleźć odpowiedzialne osoby za jego śmierć. W czasie jej podróży spotyka różne osoby, różna sytuacje z których wychodzi obronną ręką i dalej idzie przed siebie.
Autorka pokazuje nam przez to, że co by się nie działo w życiu ciągle się podnosimy i idziemy naprzód. Za każdym razem jak upadniemy. Są także blisko nas osoby, które nas wspierają w podnoszeniu się, ale także stoją ramię w ramię z nami.
Pomimo tego, że chcemy być niezależni i żyć po swojemu, to widzimy tutaj, że dobrze mieć przyjaciół bądź po prostu towarzyszy, by nie być samemu w potrzebie i mieć w kimś podporę na gorsze chwile. By mieć z tyłu głowy, że możemy na kogoś liczyć.
wtorek, 11 marca 2025
"Nie oświadczam się" Wiesław Łuka
Zginęły trzy osoby (jedna w ciąży) z powodu kradzieży weselnej wędliny. Zabijali podczas pasterki Lech Wojda, jego szwagier i dwaj zięciowie. Przyglądało się kilkadziesiąt osób..
W śledztwie przesłuchano dwustu trzydziestu dwóch świadków, jednego czternaście razy.
Trzydziestu ośmiu odwoływało swoje zeznania, osiemnastu podejrzanych o fałszywe świadczenie trzeba było aresztować.
W procesie trwającym rok i trzy dn przesłuchano dwustu dwudziestu świadków, najstarsza z nich kobieta liczyła sobie sto dwa lata i powiedziała do dziennikarza: "Co pan mi będzie dupę zawracał".
Nie jest to łatwa i przyjemna książka. Ciężko pomyśleć o tym co się wtedy działo. Jaka zmowa milczenia ludzi we wsi. Każdy z nich się zastanawiał czy powiedzieć prawdę w sądzie i po powrocie do domu wyczekiwać kto i co złego zrobi mu i jego rodzinie bądź domostwu.
Tamte lata były całkowicie inne niż nasze obecne w roku 2025. Wtedy to ludzie sobie zbytnio nie ufali, uważali do kogo się zwracają. Pilnowali komu co się powiedziało, kto jakie miał dojścia i znajomości wyżej postawionych osób. A czy nie jest też tak obecnie? Poszukiwanie osób, które mogą bądź pomogą dojść do różnych wyżej postawionych osób? Jest tak we wszechświecie, że coś zatacza koło i wraca do nas. Nie tylko dobro ale także i zło. Każdy z Nas o tym wie i pamięta, ale ludzie w tamtych czasach patrzyli na to trochę inaczej. Trzeba było pamiętać o tym co będzie teraz, bo można już kolejnego dnia nie dożyć(chodzi o czasy po wojnie). Ile ludzi było zastraszanych i bało się o życie swoje i swoich bliskich.
Ja w to nie mogę uwieżyć, że tyle ludzi tak dało się przekupić i byli częścią zmowy milczenia. Patrząc na śmierć trzech osób gdy trwała pasterka. Siedząc w sanie bądź autosanie. Słysząc te wołanie o pomoc i nie zabijanie. Sama nie wiem jak bym się wtedy zachowała. Teraz żyję w innych czasach, jestem także inaczej wychowana i inaczej patrzę na życie. Jak by nie było, nie pozwoliłabym by ktoś na moich oczach tracił życie.
Patrząc na to można przyrównać to do obecnych czasów. Ile ludzi idzie "za tłumem". Nie myśli, tylko kopiuje zachowania innej osoby. Boimy się być sobą. Pokazywać jacy naprawdę jesteśmy, bo co powiedzą inni ludzie? Boimy się żyć pełną piersią. Porównując zmowę milczenia do obecnych czasów dalej obowiązuje. Nie wiem w jakim stopniu, ale tak. Widzimy także co się dzieje na stanowiskach wyżej postawionych osób, że tam też jest wykorzystywana przydzielona im władza. Myślę, że akurat to się nigdy nie zmieni.
piątek, 21 lutego 2025
"Bezkost" Joanna Kanicka
piątek, 7 lutego 2025
"Zbrodnia i śmierć z miłości" Renata Kuryłowicz
wtorek, 28 stycznia 2025
"Czarna magia" Lily Hart
Obudź w sobie Wiedźmę!
Ta książka pokazała mi nowe spojrzenie na siebie i otaczający świat.
Chodzi o to by się nie bać i przeć do przodu.
Każdy nowy dzień jest nowym początkiem i nową możliwością na coś dobrego.
Na coś co Wszechświat nam przesyła i pokazuje, że jesteśmy warci. Oczywiście bez wiary w siebie i w swoje możliwości nie jesteśmy w stanie wykreować nic dobrego. Nasze myśli i postanowienia uczestniczą w naszej drodze na tym świecie. Każdy z Nas kreuje swoją przyszłość, ale trzeba pamiętać, że coś już jest dla nas zaplanowane. Coś co do nas jest już w drodze i możemy w tym pomóc bądź przeszkodzić.
Ważne jest by o tym pamiętać. Nie zawsze jesteśmy na górze, jak to w życiu bywa - "raz na wozie, raz pod wozem". Zmierzam do tego spojrzeć na siebie samego w pozytywnym znaczeniu, nie tylko krytycznym. Najlepiej to potrafimy się krytykować, że coś jest nie tak jak powinno być. Nie taka cera, nie takie włosy, nie taka sylwetka, nie te oczy, nie ten charakter, nie te słownictwo. Ciągle tylko krytycyzm. A gdzie radość z tego, że żyjemy? Z tego, że jesteśmy zdrowi, mamy dwie ręce i nogi? Z tego, że jesteśmy samodzielni?
Zapomnieliśmy o tym, że powinniśmy się cieszyć z małych rzeczy, wierzyć w siebie i w swoje możliwości.
Autorka przedstawia nam kilka punków o których zapomnieliśmy w pogoni za pracą i dobrobytem. Zapomnieliśmy o tym by nie porównywać się aż tak do innych osób. Każdy w życiu ma innych start i wyrusza na podróż swojego życia w innych warunkach, z innymi predyspozycjami.
Każdy goni za czymś innym. W większości osób jest tak, że dobro innych góruje nad nim samym, a to nie tak powinno wygladać. Autorka pokazuje nam o czym zapomnieliśmy i co powinniśmy zrobić, by wrócić do równowagi życiowej, która jest najważniejsza.
Powinniśmy pamiętać o sobie i zawalczyć o swoje dobro, obfitość i spełnienie. Nie zapominając o tym co jeszcze dobrego jest w drodze do Ciebie samego. Co przygotował Wszechświat i być wdzięcznym każdy dzień.
Każdy z Nas jest wart chwili odpoczynku i zadbania o siebie. Zapomnienia chwilowego o problemach życiowych i "wyłączenia się".
Do kilku rad, pomocy i zaklęć sama zastosuję się w przyszłości i będę je miała na uwadze, by moje życie i świat wokół stał się lepszy i przyjemniejszy.
czwartek, 8 kwietnia 2021
"Na tropie Węża. Prawdziwa historia seryjnego mordercy i mistrza oszustwa Charlesa Sobheraja" Richard Neville
Czarujący. Przebiegły jak wąż. Śmiertelnie niebezpieczny.
Tak można opisać Charles'a Sobhraja. Jednego z najsłynniejszych oszustów i seryjnych morderców na Świecie, który działał w Azji w latach 70 ubiegłego wieku.
W książce poznajemy czystą biografię Charles'a. Od jego wczesnej młodości po dojrzałość. Patrzymy jak się zmieniał, jak się zachowywał w różnych sytuacjach. Jak przybierał postawę dostosowując się do zastanej okoliczności. Jak bardzo pragnął być ponad wszystko i być kimś w oczach ojca.
Charles w swoich działania był konsekwentny. Tak jak w życiu człowiek powinien przyjąć pewną postawę, posiadać kręgosłup moralny, kierować się określoną wartością/wartościami. Być pewnym swoich czynów- tak samo sądził Charles i tego się trzymał. Kierowaniem się w życiu by uzyskać aprobatę ojca, chodzić w garniturach, posiadać duży majątek oraz by inni wiedzieli kim on jest, by mógł się czuć jak Pan.
Podczas czytania książki porównywałam bohatera do Charles'a Mansona. Zapytacie może dlaczego. Widziałam u niego dużo podobnych rzeczy, emocji, relacji co u Mansona. Więź między Nim, a jego "współpracownikami", planowanie do przodu różnych wersji wydarzeń, uzależnianie od siebie innych osób. Manson także nikogo nie zabił własnymi rękoma, tak samo Charles Sobhraj. Każdą rzeczy, tą krwawą wypełniała inna osoba. Fakt sam dodawał innym do kieliszków różnych specyfików medycznych, ale to nie to samo co zabić własnymi rękoma.
Jestem pod dużym wrażeniem jak Charles pokonał przeciwności losu oraz to jak potrafił manipulować osoby wokół do takiego stopnia by robiły to co im powie. Dla mnie jest to ogromna, pełna emocji i pewna siebie osoba, która dąży do celu "po trupach".
Każdy w życiu chce coś osiągnąć, zostawić po sobie ślad. Żyć pełną piersią- Charles się do tego stosował. Jego metody na początku były proste i mało bolesne. Najczęściej używał mogadonu by uśpić osobę, pastylki reguletsa na przeczyszczenie by móc się później tą osobą zaopiekować i trzymać ją przy sobie na jakiś czas. Kolejnym specyfikiem jest podanie zastrzyku largactilu. Oczywiście jego metody z biegiem czasu się zaostrzyły, przykładowo: duszenie, topienie, podpalanie zwłok ludzkich, które były podrzucane w różne tereny(plaże Tajlandii).
Książka jest dobrym reportażem, która łączy wyśmienicie dobrze wykonaną pracę reporterską autorów.
wtorek, 27 października 2020
"Spojrzenie w otchłań. Neuropsychiatra i tajemnice ludzkich umysłów" Anthony David
Wybitny neuropsychiatra usiłuje odkryć, co dzieje się w umysłach jego pacjentów.
poniedziałek, 11 listopada 2019
„Ostatni żywy świadek. Prawdziwa historia znanego seryjnego mordercy w historii Teda Bundy'ego" oraz "Ted Bundy. Rozmowy z mordercą" Stephen G. Michaud i Hugh Aynesworth
Obie książki ukazują jak istota ludzka może manipulować, być osobą infantylną, a jednakże być uznawaną za szarmancką, obytą w towarzystwie oraz inteligentną osobą.
Czytając obie książki wchodzimy w świat Teda "króliczka", który miał swoje własne podejście do świata i do ludzi. Nigdy nie był towarzyski, bardziej się izolował od rówieśników.
Klasycznie biorąc był impulsywny, skłonny do przemocy, niezdolny do odczuwania winy i wyrzutów sumienia. Dużo osób mówiło, że jest geniuszem, ale wcale tak nie było. Jego IQ 124 udowodniło, że w college'u był bardzo dobrym studentem, ale na studiach prawniczych już tak dobrze mu nie poszło. Uważano, że jego niedojrzałość emocjonalna i siła kompartmentalizacji* pozwoliła pogodzić myśl o dokonanych morderstwach z wypieraniem się ich. Mordował zwykle przy użyciu tępego narzędzia, czasami przez uduszenie. Kilka ciał kobiet zostało zdekapitowanych(oddzielenie głowy od reszty ciała). Wykorzystywał także seksualnie swoje ofiary, przed morderstwem oraz po dokonaniu, dopuszczając się nekrofilii.
Z wyglądu zewnętrznego był przystojnym mężczyzną. Kobiety momentalnie same "ciągły" do Teda. Kto by tego nie chciał? Tedowi bardzo imponowało to, że kobiety postrzegały go jako atrakcyjnego mężczyznę. Udało mu się stworzyć "normalny" związek partnerski z Carole Ann Boone, która właśnie nazywała go "króliczkiem".
Poniżej przedstawiam tabelę z zidentyfikowanymi i znalezionymi ofiarami Teda. Szacuje się o wiele więcej ofiar, które mogły zginąć z rąk Króliczka.
| L.p. | Nazwisko | Wiek | Miejsce morderstwa | Stan | Data morderstwa | Data odnalezienia zwłok |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 1. | Lynda Ann Healy | 21 | Seattle | Waszyngton | 1 lutego 1974 | 3 marca 1975 |
| 2. | Donna Manson | 19 | Olympia | Waszyngton | 12 marca 1974 | Nie odnaleziono |
| 3. | Susan Rancourt | 18 | Ellensburg | Waszyngton | 17 kwietnia 1974 | 3 marca 1975 |
| 4. | Roberta Parks | 22 | Corvallis | Oregon | 6 maja 1974 | 3 marca 1975 |
| 5. | Brenda Ball | 22 | Burien | Waszyngton | 1 czerwca 1974 | 1 marca 1975 |
| 6. | Georgeann Hawkins | 18 | Seattle | Waszyngton | 11 czerwca 1974 | Nie odnaleziono |
| 7. | Janice Ann Ott | 23 | Issaquah | Waszyngton | 14 lipca 1974 | 6 września 1974 |
| 8. | Denise Naslund | 19 | Issaquah | Waszyngton | 14 lipca 1974 | 6 września 1974 |
| 9. | Nancy Wilcox | 16 | Holladay | Utah | 2 października 1974 | Nie odnaleziono |
| 10. | Melissa Smith | 17 | Midvale | Utah | 18 października 1974 | 27 października 1974 |
| 11. | Laura Aime | 17 | Lehi | Utah | 30 października 1974 | 31 października 1974 |
| 12. | Debra Kent | 17 | Bountiful | Utah | 8 listopada 1974 | Nie odnaleziono |
| 13. | Caryn Campbell | 23 | Snowmass | Kolorado | 12 stycznia 1975 | 15 lutego 1975 |
| 14. | Julie Cunningham | 26 | Vail | Kolorado | 15 marca 1975 | Nie odnaleziono |
| 15. | Denise Oliverson | 25 | Grand Junction | Kolorado | 6 kwietnia 1975 | Nie odnaleziono |
| 16. | Lynette Culver | 13 | Pocatello | Idaho | 6 maja 1975 | Nie odnaleziono |
| 17. | Susan Curtis | 15 | Provo | Utah | 28 czerwca 1975 | Nie odnaleziono |
| 18. | Margaret Bowman | 21 | Tallahassee | Floryda | 15 stycznia 1978 | 15 stycznia 1978 |
| 19. | Lisa Levy | 20 | Tallahassee | Floryda | 15 stycznia 1978 | 15 stycznia 1978 |
| 20. | Kimberly Leach | 12 | Lake City | Floryda | 9 lutego 1978 | 7 kwietnia 1978 |
Dokładnie dwa miesiące po czterdziestych drugich urodzinach Teda zostaje wykonany wyrok - stracenie na krześle elektrycznym 24 stycznia 1989.
środa, 4 września 2019
"Martwe ciała" Michał Larek, Waldemar Ciszak
Osobiście już czytałam inne książki oraz podcasty o Edmundzie, ale lubię pozycje, które są zbiorem i podsumowaniem wiedzy na dany temat.
Historia Edmunda nie jest łatwa. Jest to ciężka historia i może być ciężko zrozumieć postępowanie takiej osoby. Wiadomo, każdy z Nas ma swoje preferencje seksualne, uczuciowe i tym podobnym, ale taka preferencja seksualna nie jest przyjmowana w normalnym środowisku społecznym.
Edmund w swoich czynach doszedł do perfekcji. Wycinał narządy z taką precyzją z jaką może się poszczycić wyśmienity chirurg plastyczny. Narządy, które wycinał ofiarom przyszywał do gąbczastej lalki, na której zwykle były do 3 - 4 dni. Później wymieniał je na "nowe".
Kolanowski nie czerpał przyjemności seksualnej z zabijania ofiar, nie był sadystą, ale to co sprawiało mu radość to wycinanie narządów.
Opinia biegłych z tamtego okresu brzmiała: " Edmund Kolanowski wiedział, co czyni(miał zdolność poznania swoich zachowań). Zdolność kierowania postępowaniem(wola) była prawie nieograniczona w przypadkach zabójstw. Przy czynach profanacji zwłok zdolność pokierowania postępowaniem(wola) była ograniczona w pewnym zakresie, ale nie w stopniu dającym podstawę do uznania, że mamy do czynienia ze znacznym ograniczeniem poczytalności. Czynnikiem ograniczającym u Kolanowskiego zdolność pokierowania postępowaniem(wolę działania) były zakłócenia czynności psychicznych, związane z zaburzeniami osobowościowymi pod postacią psychopatii z wtórną socjopartyzacją, wyrażającą się w zboczeniu seksualnym - fetyszyzmie i nekrofilii.
Rozumując opinię biegłych Edmund wiedział, że zabija, ale miał do tego czynu pretekst? Można to nazwać pretekstem, podkładką? Był egoistycznym i egocentrycznym człowiekiem, który wiedział jak ma zaspokoić swoje zachcianki i potrzeby. Ile osób obecnie wybiera siebie aniżeli inne osoby? Tak, osoba socjopatyczna i narcystyczna zawsze stawia siebie na pierwszym miejscu, ale mi chodzi o to, kiedy my sami decydujemy o swoich czynach. Gdy sami decydujemy co ubierzemy, co zjemy, czego dokonamy. Każdy układa swoje życia pod swoje potrzeby, pragnienia. Edmund miał swoje i się ich trzymał.
Na każdego zawsze przyjdzie pora, tak jak i przyszła na Kolanowskiego. Dwudziestego ósmego lipca 1986 roku w Areszcie Śledczym w Poznaniu Edmund Kolanowski został pozbawiony życia poprzez powieszenie.



.jpg)


