Bydgoszcz, połowa lat 60. W lesie na obrzeżach jednego z osiedli zostają znalezione zwłoki kobiety. Śledczy ruszają w teren, lecz im więcej pytań zadają, tym wyraźniej czują, że błądzą pozbawieni technik, które dziś wydają się oczywiste. Gdy dziewięć miesięcy później ginie kolejna kobieta, miasto zaczyna żyć jednym słowem: "Wampir".
Lubię gdy w książkach o takiej tematyce są zawarte rzetelne fakty i dowody, bez zbędnego lukrowania. Tak jak się wydarzyło naprawdę. Autor odzwierciedla wydarzenia, które się wtedy stały chronologicznie. Na początku przechodzimy przez pierwszą znalezioną ofiarę, później pada pierwszy trop na mordercę, ale jest on chybiony. I kolejno przechodzimy przez rozdziały ofiar, poszukiwań, zatrzymania, próby przesłuchań po dochodzenie i sąd.
Książka jest bardzo rzetelnie napisana. Do tego wstawione zdjęcia archiwalne, listy, które Stefan pisał do żony, do dzieci bądź innych członków rodziny. W każdym typie takiej książki zawsze znajdują się informacje, które bardzo mnie ciekawią. Przykładowo - dlaczego i co skłania taką osobę do takiego czynu? Można się doszukać predyspozycji, emocji, zaburzeń, ale czy tylko? Czasami to sama decyzja bądź chwila odpuszczenia i pokierowania się impulsem jest tragiczny w skutkach. A czy Wam zdarza się ponieść chwili bądź zrobić coś nie bacząc na konsekwencje?
Jeżeli ktoś szuka historii opisanej dokładnie, rzetelnie, z namaszczeniem to jest to książka dla tej osoby. Nie jest ona łatwa ani przyjemna, ale taka też nie powinna być. Powinna pokazać nam prawdę, podać fakty jak na tacy, a nie ubierać taką tragedię w miłe słowa. Historia Stefana jest jedną z tych zapomnianych historii środowiska morderców w Polsce oraz w tamtych czasach. Osobiście bardzo lubię czytać o takich wydarzeniach i zachęcam Was do zapoznania się z historią Stefana Rachubińskiego.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz