Bliska przyszłość. Europa pada ofiarą licznych katastrof, uchodźcy z całego kontynentu zbierają się w porcie w Hawrze, punkcie tranzytowym, z którego wiedzie droga ku hipotetycznemu zbawieniu. Kataklizmy wciąż nie dotknęły Islandii, ale na jak długo? Liam, który już wszystko stracił, spróbuje swojego szczęścia, nie wiedząc, że chaos innego rodzaju czeka na niego właśnie na Islandii.
Grafiki już od samego początku przykuwają uwagę, a początek historii bardzo zachęca do dalszego przewracania stron. Od początku historia mnie porwała. Już rozumiem dlaczego tyle osób ją zachwyca! Ja jestem oczarowana i na już potrzebuję kolejnego tomu!
Autorzy pokazują nam podział Islandii oraz jej skutki. Mroźna wyspa na której życie zamiera oraz wszelaka roślinność. Koncepcja opiera się na wygnaniu ludności ale także na możliwości zmniejszenia populacji poprzez ludobójstwo? Ale czy tak powinno być?
Nie jest to łatwa i przyjemna pozycja. Pokazuje realia przy podziale państwa i władzy. Nasi bohaterowie ciągle walczą o przetrwanie na wygnaniu, tak jak tytuł tego tomu. Ale czy nie jest identycznie w naszych realiach? Każdego dnia walczymy o lepsze jutro. Dramatyczne wybory, brutalność, podwójna moralność, polityka, rodzinne nieścisłości, wielka zima, a to wszystko pięknie przedstawione i w grafikach jak i w tekście.
Dla mnie jest to idealne rozpoczęcie serii i czekam z utęsknieniem na kolejne tomy. Coś czuję, że ta seria znajdzie u mnie specjalne miejsce na półce oraz liczę, że i Wam przypadnie do gustu tak jak i mi.









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz