Obowiązek. Krew. Honor. Władza
Saeris Fane nie pragnie tego ostatniego. Nie chce, aby jej imię rozbrzmiewało na ustach poddanych. Jednak gdy zostaje królową Dworu Krwi, szybko odkrywa, że żywot władczyni jej nie służy. Na jej barki spada ciężar nie do udźwignięcia.
W ojczystym mieście na pomoc czeka brat, jak również ludzie z trzeciego okręgu, ale .. przemiana, która dała Saeris siłę, jednocześnie ją osłabia. Zrodzona w świecie dwóch palących słońc z pewnością zginie, jeżeli przejdzie przez sadzawkę z merkurium, by powrócić do domu. Pozostaje jej tylko jedno wyjście - musi posłać kogoś w swoim imieniu..
Kingfisher spod Wrót Ajun pokonał w życiu wiele armii i przetrwał wszystkie możliwe koszmary, ale wyprawa do Zilvaren w towarzystwie Carriona Swifta może doprowadziło do jego zguby. W wąskich uliczkach Srebrenego Miasta czyhają na nich ukryte niebezpieczeństwa. Odkrywanie tajemnic wiąże się z pokonywaniem zagrożeń. Fisher musi zapanować nad przemytnikiem i wypełnić misję, nim straci szansę na ponowne spotkanie z partnerką.
Nad Yvelię nadciąga mrok. Świat wraz z zamieszkującymi go przyjaciółmi stoi na skraju zagłady. Saeris i Fisher wskoczą w ogień i sulfurium, aby go ocalić.
To jedna z lepszych kontynuacji na które się czeka. Nasza bohaterka w tej części rozwinęła skrzydła i pokazała pazur. Nie to co w pierwszej części była przygnieciona postacią Kingfishera, w tej nabiera mocy i władzy.
Bardzo cieszyło mnie to, że rozdziały były podzielone na te z perspektywy Oshy, a drugie Fishera. Lubię gdy w książkach jest taki podział. Za każdym razem czekała na nich przeszkoda, a za nią kolejna. Nie powiem, że wychodzili z nich obronną ręką ale udawało im się. Na końcu książki byłam bardzo zła, smutna i uroniłam łezkę, ale nie zdradzę dlaczego(sami przeczytajcie).
Fabuła ciągnie się powoli ale nie przeszkadza za bardzo w odbiorze i czytaniu ale też nie przytłacza. Z tymi bohaterami i głównym i pobocznymi aż chce się spędzać czas. Końcówka może Was zaskoczyć, bo mnie trochę zaskoczyła.. Jest inna i wyczekuję kontynuacji, co myślę będzie może na koniec roku albo na początku kolejnego.



































